ważna lekcja: rozwój to coś, co następuje stopniowo.
okazuje się, że cholernie trudno jest się z tym pogodzić. dużo łatwiej by mi było, gdyby zmiany, szczególnie na lepsze, nastepowały w wyniku podjecia ogromnego wysiłku - przed kwadrans, góra dzień, i już jest coś zmienione. straszna szkoda, że tak można najwyżej zmienić coś na gorsze, bo nawet przemalowanie ścian w pokoju powinno zająć więcej, niż dzień.
potwornie trudno jest pogodzić się z faktem, że ewolucja przebiega stopniowo, że po czterech sesjach na siłowni nie ma się ciała jak Jessica Alba (to metafora jest!), że często po kroku do przodu następują dwa w tył.
pozostaje pogodzić się z tym jak dorosły, którym ponoć jestem. i, pardon le mot, zapierdalać dalej.
meh, nie lubię się godzić z rzeczywistością. wolałabym tworzyć własną =)
Alba to się dopiero musiała NAZAPIERDALAĆ!!! Powodzenia. Mogę czasem też podać ręcznik.
OdpowiedzUsuń na zawszeann
ona pewnie jest z tych, którym wszystko przychodzi samo, a oni tylko siedzą i opychając się włoskim żarciem =).
OdpowiedzUsuń na zawszedobrze mieć wsparcie. dziękuję.