czwartek, 4 marca 2010

ech...

okazuje się, że pisanie bloga nie jest zajęciem dla ludzi, u których coś się dzieje.

niedziela, 24 stycznia 2010

eksperyment literacki, część druga

znowu tu jest. znowu przylazła, jak zawsze nieproszona.
wiem już, za co jej tak nienawidzę. z nią nie ma dyskusji. tyle razy myślałam o wszystkim, co kiedykolwiek mi powiedziała, co zasugerowała i co przemilczała i układam w głowie odpowiedzi. ile to już razy, kiedy nie było jej przy mnie, wyobrażałam sobie, co powiem, kiedy przyjdzie. mam gotową odpowiedź na każdy jej wyrzut, na każdą złośliwą uwagę, na każde co do jednego słówko głupiej, zjadliwej, niekonstruktywnej krytyki. wiem, że to ja mam rację i że w każdej dyskusji ją pokonam.
szkoda, że nic z tego. kiedy ona przychodzi, nie ma mowy o dyskusji. kiedy mówi, mogę tylko potulnie słuchać. kiedy ze mnie kpi, wierzę we wszytko i tylko połykam łzy. kiedy obraża ludzi mi najbliższych, w tych chwilach, kiedy nienawidzę jej najbardziej, co robię? potakuję. przyjmuję. zgadzam się.
bez słowa sprzeciwu wierzę w jej każde słowo. wierzę w każdą jej ciszę.
znowu tu jest. łazi wokół mnie bezczelnie, siada na parapecie, patrzy z pogardą. wie, że nic nie zrobię. nie wyrzucę jej sama, bo nie mam na to siły. nie zadzwonię po pomoc, bo nikt nie pomoże - w końcu to ja ją wpuściłam.
znowu jest.
znowu mówi swoje.
znowu, milcząc, słucham.
rozpaczliwie trzymam się myśli, że nie ma racji.
ciekawe, na ile mi tej myśli wystarczy.

sobota, 2 stycznia 2010

znowu nowy

i okazało się, że rzutem na taśmę udało mi się uporządkować właściwie wszystkie sprawy, które jakoś się za mną ciągnęły. oczywiście stało się to właściwie przypadkiem i na wariackich papierach. ale priorytetyzacja (nawet mimo że nie ma takiego słowa) to całkiem świetna sprawa, szczególnie w tak beznadziejnie symbolicznym momencie.
wszystkim życzę spokoju i jakiejkolwiek pewności, że wiedzą, co jest ważne.

piątek, 25 grudnia 2009

cofam się

ostatnio przydarzyła mi się co najmniej jedna rzecz, która myślałam, że ludziom po dwudziestce nie grozi. nie ukrywam, zdziwiłam się mocno. sądzę jednak, że zachowałam się w owej sytuacji jak dorosła.

dla przeciwwagi, obejrzałam dzisiaj "Księcia Kaspiana" i tak, jak ogół filmu mnie nie zachwycił, tak w końcówce popłakałam się jak dziecko. wychodzi więc w sumie na to chyba, że średnią wydarzeń i reakcji mam zachowaną.

dla ciekawskich, niezawodny youtube przygotował piosenkę, czy której uprzejma byłam ryczeć.



beznadziejna jestem, wiem.

poniedziałek, 14 grudnia 2009

wszędzie to wrzucę. wszędzie!

demo HangOverDrive. jakość jest, tagi są, wszystko jest.
tutaj.
enjoy.

poniedziałek, 23 listopada 2009

isn't it ironic?

że też tego tu wcześniej nie było. nie wierzę.




And when I feel like I'm a victim, I will come running home to you,
and I will weep like I will change, when I come running home to you
I make you believe that I'm a changed girl, that I'm honest good & pure,
then I'll drag you through my shit again, 'cos I know you'll love me more
I love how your world adores my gutter mind, this reflection says it all,
so now I will let you go my baby, let you fall
And when I feel like I'm a victim, I will come running home to you,
and I will weep like I will change, when I come running home to you
And all of your rosy scarred up wrist bands make me crucify you more
with all of your blood encrusted small finds, kiss restraint & it's just cause
so see the survivor in control now,
I'm the whore you knew I was,
look at the changed girl good & pure, on tracy's floor
I'll come running, I'll come running I'll running right back to you


no, więc tak, właśnie tak. dobre, nie?

niedziela, 22 listopada 2009

tak mało...

tak strasznie, potwornie mało czasem potrzeba, coraz częściej się o tym ostatnio przekonuję. coraz częściej mnie to zaskakuje, dziwi coraz bardziej.

tylko ty zrozumiesz
jedno spojrzenie
tylko ty możesz
wzięcie za rękę
nikt, poza tobą
proszę
pomóż
uścisk
bądź

niesamowite siła sprawcza krótkich słów, prostych gestów. zaklęcia w najczystszej postaci, właśnie tak to wygląda i na tym to polega. a ja wciąż nie umiem tego przyjąć do wiadomości, mimo że otacza mnie coraz więcej osób, z łatwością korzystających z tej mocy, wciąż gapię się na to z głupią miną.